sobota, 13 lutego 2016

Cmentarna pora na przemyślenia...

Wybraliśmy się wieczorem na cmentarz. Szliśmy laskiem trzymając się za ręce. Kamil mocno trzymał moją dłoń, wiedziałam, że nic mi się nie stanie przy nim, że nic mi nie grozi. Idąc w stronę ul. Cmentarnej opowiadałam dalej o siostrze i o tym co nas łączyło. Kamil słuchał i dodawał mi otuchy.
    Po dotarciu na cmentarz weszliśmy w drugą alejkę po lewej, a naszym oczom ukazał się czarny marmurowy grobowiec. Na jego płycie stały różnokolorowe kwiaty oraz czerwone znicze. Siostra uwielbiała ten kolor. Kamil podszedł do grobu i odgarnął kwiaty zasłaniające tablicę, przeczytał “Anna Grudziak, urodzona 27 grudnia 1995 roku, zmarła 17 marca 2014 roku, śpij kochany aniołku, spotkamy się tam na górze, rodzice i siostra Alicja”. Odgarnęłam liście, które spadły z dębu rosnącego nieopodal z płyty grobowca i wyciągnęłam dwa duże czerwono-białe znicze z torebki. Wzięłam zapałki i odpaliłam stawiając je w niższej części. Cały czas milczałam odkąd weszliśmy na cmentarz, myślałam o siostrze i w myślach wspominałam wspólną zabawę. Cały czas myślami błądziłam po czasach dzieciństwa kiedy to na placu zabaw razem się bawiłyśmy i nie przeszkadzało nam nic. Liczyłyśmy się tylko my i byłyśmy szczęśliwe. Razem w piaskownicy pod blokiem się bawiłyśmy budując zamki. Szczenięce lata wspominam bardzo dobrze, dzieciństwo było bardzo szczęśliwe i beztroskie. Niestety ten wypadek przekreślił wszystko, zamknęłam się w sobie po tym, dalej mnie to boli. Nie mogę się z tym pogodzić.
    Kamil stał obok i patrzył tylko na mnie jak przestawiam kwiaty i wyrzucam przepalone znicze. Pewnie nie wiedział, co powiedzieć w tej sytuacji.
    - Tylko ją kochałam, pewnie teraz sądzisz, że taka zwykła dziewczyna ze mnie, co załamana jest po śmierci siostry, jeśli nie będziesz chciał już ze mną się widywać, zrozumiem tylko… - Kamil przerwał mi zamykając mi usta pocałunkiem.
Poczułam się jak w bajce, tylko on i ja oraz nasze usta zamknięte w pocałunku. Po chwili powiedział do mnie:
    - Nie zostawię Cię, jesteś wyjątkowa, inna niż te wszystkie puste dziewczyny, masz to coś co mnie kręci. Jesteś moja, tylko moja, Ala.. - mówiąc to przytulił mnie i mimo, iż nie lubiłam swojego imienia uśmiechnęłam się. Może było to spowodowane tym, że poczułam się dla kogoś ważna po śmierci siostry. Poczułam się szczęśliwa mimo, iż napływały mi łzy do oczu. Kamil cały czas był obok mnie, to były ciężkie chwile dla mnie, ale czułam, że mam w nim oparcie. Był moim prawdziwym przyjacielem, którego zawsze chciałam mieć.
    - Tak żałuję, że nie zdążyliście się poznać… Ania by się cieszyła, że znalazłam kogoś, komu na mnie zależy. - powiedziałam patrząc w oczy chłopaka. Późna pora robiła idealny nastrój do tego typu rozmów.
    - Teraz z góry patrzy na Ciebie i cieszy się, uwierz mi. - odpowiedział przytulając mnie mocniej do siebie.
- Zimno mi… Może wracajmy do domu już.
- Dobry pomysł.
Popatrzyliśmy jeszcze chwilę w płomień świecy i na grób, po czym odwróciliśmy się i ruszyliśmy w kierunku wyjścia. Księżyc rozświetlał nam drogę, a gwiazdy towarzyszyły w podróży. To był wyjątkowy dzień…  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz